← Kepili
Bezpieczeństwo

Kto ma dostęp do kartoteki, gdy pracownik odchodzi

24 sierpnia 2026 · 4 min czytania

Pracownica odchodzi w piątek. W poniedziałek okazuje się, że numery Klientek ma w swoim telefonie, a Ty nie masz jak tego cofnąć. Pokazujemy, jak ustawić dostęp, żeby odejście z pracy nie było wyprowadzką z bazą.

Rozstanie z pracownikiem rzadko jest awanturą. Zwykle jest zwyczajne: znalazła coś bliżej domu, otwiera własne miejsce, zmienia branżę.

Problem pojawia się dwa tygodnie później, gdy Twoje stałe Klientki zaczynają odwoływać wizyty. Nie dlatego, że ktoś je „ukradł". Dlatego, że ich numery przez trzy lata leżały w prywatnym telefonie, a nowe miejsce jest o dziesięć minut bliżej.

Trzy sposoby, na jakie baza wychodzi z salonu

Numer zapisany w telefonie. Najczęstszy i najmniej złośliwy. Pracownik zapisuje kontakt, żeby móc potwierdzić wizytę. Po roku ma w telefonie połowę Twojej bazy — i nikt tego nie zaplanował.

Wspólne hasło. Jedno konto, jedno hasło, karteczka przy recepcji. Kiedy ktoś odchodzi, nie da się odebrać mu dostępu, nie zmieniając hasła wszystkim. Więc zwykle nikt go nie zmienia.

Zeszyt albo arkusz na dysku. Da się sfotografować w minutę i nie zostaje po tym żaden ślad.

Wspólny mianownik: nie wiesz, kto co widział, i nie masz jak cofnąć dostępu.

Co można zrobić, zanim ktokolwiek odejdzie

To nie jest kwestia zaufania do konkretnej osoby. To kwestia ustawienia rzeczy tak, żeby przy rozstaniu nie trzeba było niczego negocjować.

Każdy ma własne konto. Nie „konto salonu", tylko swoje. Wtedy odebranie dostępu jednej osobie nie rusza reszty zespołu.

Każdy widzi tyle, ile potrzebuje. Pracownik potrzebuje profilu Klienta, którego akurat obsługuje, i swojego grafiku. Nie potrzebuje utargu dziennego ani stawek kolegów.

Kontakt należy do firmy. Jeśli potwierdzenia wizyt idą z aplikacji, a nie z prywatnego telefonu, nikt nie musi zapisywać numerów u siebie.

Zostaje ślad. Nie po to, żeby kogokolwiek pilnować na co dzień — po to, żeby w razie wątpliwości nie było to słowo przeciwko słowu.

Jak to wygląda w Kepili

Trzy role: właściciel, menedżer, pracownik. Każda widzi tylko to, co do niej należy. Pracownik ma swoje wizyty i swoje wynagrodzenie, nie widzi rozliczeń zespołu.

Odebranie dostępu działa natychmiast. To jest szczegół, który brzmi technicznie, a ma bardzo praktyczne znaczenie: dostęp znika od razu, a nie wtedy, gdy pracownikowi wygaśnie sesja w przeglądarce. Zablokowanie konta w piątek o osiemnastej oznacza, że o osiemnastej i jeden nikt się już nie zaloguje.

Każdy loguje się po swojemu. E-mailem, kontem Google albo odciskiem palca. Nie ma wspólnego hasła, więc nie ma czego zmieniać całemu zespołowi.

Kontakty i historia wizyt należą do firmy. Baza zostaje w Kepili, nie w niczyim telefonie. Zmiana w zespole nie zabiera Ci Klientów — bo nie ma czego zabrać z prywatnego urządzenia.

Dziennik zdarzeń zapisuje, kto co zmienił i kiedy — od karty Klienta po zamknięty miesiąc. Zapisuje też odmowy dostępu, czyli próby wejścia tam, gdzie ktoś nie miał uprawnień.

Dane osobowe i zdrowotne są zaszyfrowane kluczem Twojej firmy. Nawet gdyby ktoś dobrał się do samej bazy, nie przeczyta z niej kartoteki.

Lista kontrolna na dzień rozstania

Do zrobienia w pięć minut, ostatniego dnia pracy:

Ostatni punkt jest najważniejszy sprzedażowo, a najczęściej pomijany. Klientka, która dostanie telefon z propozycją terminu zanim zdąży się zastanowić, gdzie teraz pójdzie, zwykle zostaje.


Odejście pracownika jest normalną częścią prowadzenia salonu. Nie musi być momentem, w którym tracisz kontrolę nad własną bazą.

Załóż konto i przez 30 dni korzystaj z pełnej wersji Biznes — bez limitów, bez skomplikowanej umowy i bez podawania karty. Ustaw role raz i miej ten temat z głowy.

Sprawdź Kepili na własnym biznesie. 30 dni pełnej wersji Biznes, bez limitów i bez podawania karty.

Zacznij 30 dni bezpłatnie